Polish English French Italian Spanish

   Dziękczynienie za świętość Jana Pawła II

   W poniedziałek, 28 kwietnia, na placu Świętego Piotra odbyła się msza dziękczynna za kanonizację Jana Pawła II. Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił wikariusz generalny Ojca Świętego Franciszka dla Państwa Watykańskiego ks. kard Angelo Comastri.

   Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus – pozdrowieniem wypowiedzianym w języku polskim rozpoczął homilię ks. kard Angelo Comastri.

8 kwietnia 2005 roku - zaledwie osiem lat temu - wielu z nas było tutaj na tym placu, aby oddać ostatni hołd Janowi Pawłowi II. Nasze oczy, mokre od łez, patrzyły zdumione - pamiętacie to? - obserwowały Ewangeliarz leżący na prostej dębowej trumnie, umieszczonej w centrum placu przed bazyliką. Nagle wiatr, ku zdziwieniu wszystkich zaczął przewracać karty księgi.

Wszyscy w tym czasie zastanawialiśmy się: "Kim był Jan Paweł II? Dlaczego tak bardzo Go kochali­śmy?".

Niewidzialna ręka przewracająca karty Ewangelia­rza zdawała się mówić: "Odpowiedź jest w Ewangelii! Życie Jana Pawła II było nieustannym posłuszeństwem Ewangelii Jezusa: za to - powiedział nam wiatr - za to go kochaliście! Rozpoznaliście w jego życiu odwieczną Ewangelię: Ewangelię, która dała światło i nadzieję wielu pokoleniom chrześcijan!".

Wiemy dziś, że to przeczucie było inspiracją, ponieważ Kościół, poprzez papieża wczoraj uznał świętość Jana Pawła II, a my dzisiaj radujmy się i wspólnie dziękujemy Bogu, niestrudzonemu twórcy świętych.

Pamiętając jednak o słowach Jana Pawła II: "Święci nie żądają od nas oklasków, ale byśmy ich naśladowali" musimy postawić sobie pytanie: "Czego nas uczy świę­tość tego niezwykłego ucznia Jezusa w XX wieku?".

Natychmiast przychodzi na myśl pierwsza odpowiedź: Jan Paweł II miał odwagę otwarcie wyrażać wiarę w Jezusa w epoce "«milczącej apostazji» człowieka sytego, który żyje tak, jakby Bóg nie istniał" (Ecclesia in Europa, 9). Wieczorem 16 paź­dziernika 1978 roku, kiedy dopiero co został wybrany na papieża ukazując się z loggi tej bazyliki, Jan Paweł zawołał: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Było to wołanie jego wiary, to był cel jego życia, były to pierwsze słowa jego pontyfikatu.

3 kwietnia 2006 roku na tym samym placu, mówiąc o swoim poprzedniku Bene­dykt XVI powiedział: "Nieodżałowany Papież, którego Bóg obdarzył wielorakimi darami ludzkimi i duchowymi, przechodził próbę ogniową trudów apostolskich i cho­roby, coraz bardziej jawił się jako «skała» w wierze. Kto miał sposobność obcować z nim blisko, mógł niemal namacalnie stwierdzić, jak szczera i niezłomna była jego wiara, która jeśli wywierała wrażenie na kręgu współpracowników, niewątpliwie miała — w czasie jego długiego pontyfikatu — wielki dobroczynny wpływ na cały Kościół, zwłaszcza w ostatnich miesiącach i dniach jego życia. Była to wiara świa­doma, mocna i autentyczna, wolna od lęków i kompromisów". Tak zaświadczył Be­nedykt XVI.

Słusznie zatem, podczas choroby Jana Pawła II pewien francuski dziennikarz inte­ligentnie zauważał: "Podczas gdy papież stawał się słabszy cieleśnie, jego świadec­two stawało się bardziej skuteczne: Jego wiara jaśniała jak pochodnia w nocy".

Dziś jesteśmy tu, by jemu powiedzieć: dziękuję! A przede wszystkim jesteśmy tutaj, by zebrać to, co nam pozostawił oraz przykład jego mężnej wiary. Jakie dzie­dzictwo i jaki przykład? 

Jan Paweł II miał odwagę bronienia rodziny, która jest Bożym planem wyraźnie wypisanym w księdze życia: bronił rodziny, kiedy coraz bardziej upowszechniał się zamęt i publiczna agresja w stosunku do rodziny, w szalonej próbie napisania jakiejś "Anty- księgi Rodzaju", wymierzonej przeciw Stwórcy. W adhortacji apostolskiej "Familiaris consortio" Jan Paweł wyraźnie powiedział: "W obecnym momencie histo­rycznym, gdy rodzina jest przedmiotem ataków ze strony licznych sił, które chciałyby ją zniszczyć lub przynajmniej zniekształcić, Kościół jest świadom tego, że dobro społeczeństwa, i jego własne, związane jest z dobrem rodziny, czuje silniej i w spo­sób bardziej wiążący swoje posłannictwo głoszenia wszystkim zamysłu Bożego doty­czącego małżeństwa i rodziny" (Familiaris consortio, 3).

Mówił o tym 29 maja 1994 r., podczas modlitwy "Anioł Pański" gdy wrócił ze szpitala: "Chciałbym wyrazić dziś przez Maryję moją wdzięczność za dar cierpienia. Zrozumiałem, że ten dar był potrzebny. Zrozumiałem wtedy, że mam wprowadzić Kościół Chrystusowy w trzecie tysiąclecie przez modlitwę i wieloraką działalność, ale przekonałem się później, że to nie wystarcza: trzeba było wprowadzić go przez cierpienie – przez zamach trzynaście lat temu i dzisiaj przez tę nową ofiarę. Dlaczego właśnie teraz, dlaczego w tym roku, w Roku Rodziny? Właśnie dlatego, że rodzina jest zagrożona, rodzina jest atakowana. Także Papież musi być atakowany, musi cier­pieć, aby każda rodzina i cały świat ujrzał, że istnieje Ewangelia – rzec można – «wyższa»: Ewangelia cierpienia, którą trzeba głosić, by przygotować przyszłość, trzecie tysiąclecie rodzin, każdej rodziny i wszystkich rodzin".

Święty Janie Pawle II, wyjednaj nam z nieba dar wielkiego światła, by odnaleźć drogę Bożego planu w odniesieniu do rodziny. Jest to jedyna droga dająca rodzinie godność, prawdę miłości oraz przyszłość małżonkom i przyszłość dzieciom.

Jan Paweł II miał też odwagę, by bronić życia ludzkiego - i to każdego życia ludz­kiego - w czasach w której upowszechnia się kultura odrzucenia, jak wielokrotnie mówił papież Franciszek: tak we współczesnym głodzie miłości najsłabsi są odrzu­cani, ponieważ nie znosi ich egoizm, odczuwając ich jako ciężar. Fakt straszliwy, będący oznaką cofania się cywilizacji!

Encyklika "Evangelium vitae", która jest zaangażowanym krzykiem obrony życia kończy się piękną modlitwę do Maryi, w której odnajdujemy całego Jana Pawła II. Mówi On tak :

"O Maryjo,

jutrzenko nowego świata,

Matko żyjących,

Tobie zawierzamy sprawę życia:

spójrz, o Matko, na niezliczone rzesze

dzieci, którym nie pozwala się przyjść na świat,

ubogich, którzy zmagają się z trudnościami życia,

mężczyzn i kobiet — ofiary nieludzkiej przemocy,

starców i chorych zabitych przez obojętność

albo fałszywą litość.

Spraw, aby wszyscy wierzący w Twojego Syna

potrafili otwarcie i z miłością głosić

ludziom naszej epoki

Ewangelię życia" (Evangelium vitae, 105).

Jakżeż prawdziwe są te słowa, jakże aktualne, prorocze: są cennym dziedzictwem. Ale pasja obrony życia ludzkiego stała się prawdziwym krzykiem w Dolinie Świątyń w Agrigento. Papież Jan Paweł II wstrząsany dreszczem godnym Amosa czy Izajasza wołał: "Bóg powiedział raz: nie zabijaj. Nie może człowiek, ktokolwiek, jakakolwiek ludzka organizacja, ... - nie może zmienić i podeptać tego najświętszego prawa Boga! ... Konieczna jest kultura życia! W imię Chrystusa, ukrzyżowanego i zmartwych­wstałego, (i oczyma wskazał na krucyfiks, który trzymał w rękach) w imię Chrystusa, który jest Życiem, który jest Drogą, Prawdą i Życiem, zwracam się do odpowiedzial­nych: nawróćcie się! Pewnego dnia przyjdzie sąd Boży!".

Jakaż wiara, jaka moc, jaki heroizm krył się za tymi słowami: był to heroizm świętego.

Ale mężna wiara Jana Pawła II oznaczała coś więcej.

Miał odwagę, by bronić pokoju, gdy wiały posępne wiatry wojny. W 1991 i 2003 roku próbował ze wszystkich sił, by zapobiec dwóm wojnom w Zatoce Perskiej: nie został wysłuchany, ale nieustannie wołał o pokój. 16 marca 2003 r., w ostatniej próbie zatrzymania machiny wojennej, zechciał powiedzieć: "Ja wiem, co to jest wojna, ale muszę powiedzieć, że wojna nie rozwiązuje problemów, ale je mnoży". Święte słowa, słowa prawdziwe i aktualne. 

Jan Paweł II miał odwagę, by wyjść do ludzi młodych, aby ich wyzwolić z kultury pustki i tego, co efemeryczne, zachęcające ich do przyjęcia Chrystusa, jedynego światła życia i jedynego, który może dać pełnię radości ludzkiemu sercu.

15 sierpnia 2000 roku, witając nieprzebrany tłum młodzieży tutaj, na placu Świę­tego Piotra, powitał ich w ten sposób: "Czego szukacie? ...Pozwólcie, że jeszcze raz zapytam: czego szukacie? Albo lepiej — kogo szukacie?... Odpowiedź może być tylko jedna: szukacie Jezusa Chrystusa! Jezusa Chrystusa, który jednak wychodzi pierwszy na poszukiwanie was... nie sądźcie nigdy, że w Jego oczach jesteście nie­znajomymi, niczym puste liczby tworzące anonimowy tłum. Chrystus ceni każdego z was, każdego osobiście zna i gorąco kocha". 

Młodzi z całego świata rozpoznali w Janie Pawle II prawdziwego ojca, autentycz­nego przewodnika, prawego wychowawcę. Któż może zapomnieć uścisk między papieżem a młodym człowiekiem, który podczas czuwania na Tor Vergata pokonał wszystkie kordony bezpieczeństwa, podbiegł do niego, aby mu po prostu powiedzieć: „Dziękuję! Kocham cię!”. To scena, która weszła do naszych serc i w dzieje ludzko­ści.

Jan Paweł II w trudnych czasach kryzysu powołań do kapłaństwa miał odwagę żyć wobec świata radością z powodu bycia kapłanem, radością z przynależności do Chry­stusa i całkowitego poświęcenia się dla sprawy Jego Królestwa.

Pewien były ksiądz, który doprowadził się to tego, że żył jako bezdomny, pew­nego dnia w towarzystwie zaprzyjaźnionego współbrata udał się na papieską audien­cję w Sali Klementyńskiej. Papież został poinformowany o tej szczególnej obecności i na zakończenie audiencji poprosił o spotkanie z byłym księdzem. Co się stało? Pa­pież ukląkł i poprosił o możliwość spowiedzi, aby obudzić w sercu kapłana świado­mość wielkości kapłaństwa.

Witając go, powiedział mu: „Zobacz, jak wielkie jest kapłaństwo! Nie niszcz go!" Słowa i gesty godne świętego.

W końcu Jan Paweł II miał odwagę zmierzyć się z oziębieniem pobożności maryj­nej, cechującym pierwszą fazę posoborową.

Zdecydowanie i z przekonaniem zaproponował na nowo pobożność maryjną: po­bożność będącą nieodłączną częścią Ewangelii, to znaczy dzieła zbawienia, tak jak było i jest ono dokonywane przez Boga w Jezusie Chrystusie.

Sam powiedział „13 maja 1981 jedna ręka trzymała pistolet, a inna prowadziła kulę... odczułem ową niezwykłą macierzyńską troskę i opiekę, która okazała się moc­niejsza od śmiercionośnej kuli”. 

A 24 lutego 2005 r. po tracheotomii, która pozbawiła go głosu, napisał na kartce: „Co mi zrobiliście! Ale „Totus tuus”. 

Aż do końca Jan Paweł II dał się prowadzić Maryi po drodze wiary, zawierzenia, całkowitego daru z siebie.

Był świętym!

Święty Janie Pawle II, módl się za Kościół, który tak bardzo umiłowałeś i pchną­łeś śmiało na drodze heroicznej wierności Jezusowi.

Święty Janie Pawle II, módl się za nas, abyśmy zgromadzeni wokół papieża Fran­ciszka tworzyli (zgodnie z życzeniem i modlitwą Jezusa) jedno serce i jedną duszę, aby świat uwierzył.

kard. Angelo Comastri

homilia mszy dziękczynnej, 28 kwietnia 2014r.

   
© Toruń - Podgórz, ul. Szubińska 15